Get Adobe Flash player
Języki
Polski

Jesteś tutaj

Strona główna » MENU » Strefa studenta

Obejrzeliśmy, Przeczytaliśmy - Oceniamy

 

Erich Maria Remarque “Iskra życia”  1952r.

 

“W obozie koncentracyjnym Mellern nie było komór gazowych, z czego komendant był nadzwyczajnie dumny. On z radością podkreślał, że w Mellernie ludzie umierają śmiercią naturalną”

 

Remarque opisuje w tej książce obóz Mellern, jego więźniów  i strażników- obóz, który nie istniał
w rzeczywistości. Jednak nazwę obozu, opisywanego w powieści, znają wszyscy. To Buchenwald.

Jest tu jeszcze jeden obóz - Mały. Trafiają do niego ci, którym zostało kilka dni życia. Oni  już nie są w stanie pracować, poruszać się, a czasem nawet myśleć. Uważano ich już za martwych, chociaż byli jeszcze żywi. Kilka tysięcy ludzi żyje marzeniami o kawałku chleba. Spędzone tu lata nie pozwalają im na rozpacz i okazywanie słabości.   

            509 (on dawno już nie wspomina swojego imienia), Berger, Lebental, Аgasfer, 11-letni Polak Karel, - te osoby uczestniczą w lokalnym ruchu sprzeciwu, chowają broń i ludzi, żeby ci mogli uniknąć kaźni.

 

“Wtedy będziemy żreć nadzieję, jeżeli nie mamy nic innego, - powiedział 509. - Będziemy żreć wszystkie resztki nadziei, które tylko uda nam się znaleźć”

 

            A po drugiej stronie barykady - faszyści, przekonani o tym, że po prostu spełniają rozkaz. Nie odczuwają oni własnej winy i uważają liczne morderstwa za zwykłą pracę, taką, jak np. sprzedaż mieszkań lub handel mięsem. Komendant obozu Bruno Neubauer niby w ogóle nie zauważa koszmaru swoich czynów. Ciągle się wydaje, że on żyje w wymyślonym przez siebie świecie, w którym tysiące śmierci codziennie – to nieistotny szczegół. Nawet w sytuacji krytycznej, kiedy już trwa wyzwolenie więźniów z obozu, Neubauer wciąż ma nadzieję  nawet na nagrodę za swoje osiągnięcia.

 

            Uważam, że tę książkę warto przeczytać. Opowiada ona o codziennej walce o życie i o tym, co może osiągnąć człowiek. Wyjątkowym ludziom z tej powieści udało się przejść przez najstraszniejsze rzeczy w życiu, zachowując człowieczeństwo. Nie zapomnijmy o tym.

Polina Potocka

 

 

Recenzja trylogii filmów “Matrix”

            Zachęcam do zobaczenia serii tych filmów, ponieważ dają dużo informacji o naszym życiu do przemyślenia. Rozumiem, że prawie każdy już oglądał te filmy w dzieciństwie, ale nie myślę, że każdy wszystko pamięta. Naprawdę, warto je zobaczyć, kiedy już coś wiemy o tym, jak działa nasz świat. W tych filmach pojawia się pytanie ‘’Czy żyjemy w realu!?’’ Już teraz możemy zobaczyć, że człowiek może stworzyć wirtualną rzeczywistość. Może nie jest taka idealna, ale już możemy imitować życie w komputerze. Moim zdaniem, kiedyś będziemy mogli stworzyć człowieka w świecie wirtualnym, ale czy będzie rozumiał, że to jest świat wirtualny?! Mam więc do państwa pytanie: ‘’Dlaczego jesteśmy tacy pewni, że nasz świat to rzeczywistość?’’ Trochę odszedłem od tematu, ale mam nadzieję, że taki opis zachęci Państwa do zobaczenia tych filmów;)

Recenzja serialu ‘’Shameless’’

            Seks. Alkohol. Narkotyki. Homoseksualizm. Walki. Rasizm. Żadnej cenzury. Czy warto oglądać ten serial, wiedząc, że jest przesycony tym wszystkim? Tak, niech Państwo mi uwierzą. To wszystko zachęca do oglądania filmów przez nastolatków. W tym serialu nie zobaczymy, że narkotyki dają szczęście, a alkohol czyni człowieka lepszym. Jest odwrotnie. Możemy zobaczyć życie rodziny, którą dotknęły wszystkie problemy nowoczesności, ale one nawet nie myślą, żeby się podać. Każdy z nich chce lepszego życia dla siebie i swoich krewnych. Ten serial nie jest ponury oraz depresyjny. Jest tu dużo żartów, sytuacji komicznych itp. Ogólniemówiąć, musicie go obejrzeć!

Recenzja serialu ‘’Doktor Who’’

            Mam nadzieję, że każdy kiedyś słyszał o tym serialu, ale myślę, że tylko mała część tych ludzi go oglądała. Rozumiem ich, serial jest jednym z najdłuższych, liczy25 sezonów, jest to około 1000 godzin. Ale ten serial zaczął się w 1966, i nie każdy chciałby go oglądać. Można zacząć oglądać od nowoczesnego doktora, to znaczy tylko 10 sezonów, i wszystko rozumieć. W tym serialu można zobaczyć najciekawsze przygody, podróże przez czas i przestrzeń, najpiękniejsze miejsca na Ziemi teraz, w przeszłości i w przyszłości.  Zachwyca na tyle, że trudno wyznaczyć granicę między rzeczywistością a fikcją, jakby podróżuje się razem z doktorem. Oglądajcie, na pewno nie będziecie żałowali!

 

Janek Artysiuk

 

 

Ray Bradbury “451 stopni Fahrenheita” 1953r.

            Jest to znane w całym świecie arcydzieło literatury XX wieku, dość mroczna powieść o czekającej nas przyszłości.

Nazwa powieści jest ściśle związana z treścią. Autor zwraca uwagę na to, że 451 stopni - to temperatura palenia się papieru, a w tym utworze książek. Wiedzę, największe bogactwo ludzkości, zjada płomień, zostawiając tylko popiół, podnoszący się przed oczami tłumu ludzi. Oni wszyscy już dawno mają pociemniały, pokryty kurzem rozum. Meritum powieści jest w tym, że pod wpływem władzy, nowoczesnych technologii i własnego lenistwa ludzie całkiem przestali czytać książki, a nawet myśleć i rozważać, stracili nawet zdolność do współżycia z innymi ludźmi. Nikogo więcej nie obchodzi życie tych, którzy znajdują się obok, nawet własna żona czy mąż może być zupełnie obcym człowiekiem. Każdy jest zajęty wyłącznie tym, aby ciągle bawić się  gadżetami  i otrzymywać jak najwięcej satysfakcji, śmiejąc się z głupich żartów i głośnych śpiewów. Uczucia? Nie wolno. Miłość? Zabroniona. Książki, uczenie się, wykształcenie? Broń Boże!       
            Na początku powieści główny bohater Guy Montag, którego zawodem jest spalanie książek, walczy ze swoimi własnymi uprzedzeniami. Dopiero kiedy przypadkiem poznaje młodą buntowniczkę Klarissę, budzi się i zaczyna patrzeć na świat zupełnie innymi oczami. W związku z tym zaczyna się prześladowanie go jako zdrajcy. Ludzie nagle pokazują różne i nieoczekiwane swoje cechy.

             Powieść czyta się lekko i szybko, bowiem kiedy zaczyna się czytać, jest już niemożliwe się zatrzymać. Oprócz tego, każdego z nas na pewno niepokoją problemy społeczeństwa i przyszłość świata, w którym żyjemy. Ten utwór ostrzega nas, że warto się zastanowić nad tym, co czeka na nas za 10, 15 lub 100 lat i co moglibyśmy zrobić dla naszej przyszłości dzisiaj.

Polina Potocka

 

Recenzja  filmu „Zjawa” prod. USA 2015, reż. Alejandro González Iñárritu

Zachęcam do obejrzenia nowego filmu z Leonardo di Caprio „Zjawa”. Jest to naprawdę fascynujący film, dla którego warto poświęcić czas. Chociaż trwa ponad 2 godziny, ogląda się go na jednym tchu. Akcja filmu rozgrywa się na dzikich i niebezpiecznych terenach Południowej Dakoty. Głównym bohaterem jest Hugo Glass, który razem ze swoim synem towarzyszy myśliwym, polującym na cenne futra. Uciekając przed Indianami H. Glass zostaje ranny podczas starcia z niedźwiedziem grizzly i pozostawiony przez towarzyszy na pewną śmierć. Nie chciałabym opisywać całej treści, gorąco polecam ten film i z niecierpliwością również czekam na ceremonię wręczenia Oscarów.

25.02.16  Maria

JĘZYK ZA JĘZYK/LANGUAGE FOR LANGUAGE

16 LUTEGO w American Corner w Bibliotece Uniwersyteckiej odbyło się spotkanie ludzi, którzy chcieliby doskonalić znajomość jakiegoś języka, bądź poznać nowy język. Chociaż grupa studentów nie była liczna (około 20 osób), to było bardzo ciekawie. Zapoznałam dużo interesujących ludzi
z różnych krajów. Od nich dowiedziałam się wielu ciekawostek o ich krajach. Na dodatek chciałabym powiedzieć, że taka komunikacja z cudzoziemcami pomaga poszerzyć wiedzę o różnych krajach, nawiązać nowe kontakty oraz „trenować” obcy dla nas język. Poza tym można samemu stać się nauczycielem, jeśli ktoś zechce uczyć się naszego ojczystego języka. Według mnie takie spotkania powinny być organizowane częściej, ponieważ było ciekawie i czułam się wspaniale.

Olga Chyrko, gr. 8

 

Pani Aneta nawiązała współpracę z Panią Katarzyną Bajak z American Corner, a ja przypadkowo znalazłam się na spotkaniu cudzoziemców z Polakami. Jedni i drudzy chcieli uczyć się nawzajem różnych języków. Moim zdaniem zorganizowanie takiego spotkania jest czymś fantastycznym! Nie żałuję, że tamtego dnia weszłam do sali, w której znajdowali się ludzie z błyszczącymi oczyma
i ogromną chęcią poznania nowego języka bądź doskonalenia znanego już wcześniej. Mieliśmy okazję rozmawiać za darmo z native speakerami! Mam nadzieję, że te wydarzenia będą się powtarzać, bo można znaleźć przyjaciół z całej kuli ziemskiej!

 Władlena Kurszinska

 

Mam na imię Żenia, jestem z Białorusi. Z zaciekawieniem poszedłem na międzynarodowe spotkanie.Bardzo mi się spodobało. Zapoznałem się ze studentami różnych krajów, między innymi
z Niemiec, Polski, Tajlandii, Litwy i ... Chciałbym bardzo podziękować organizatorom. Teraz mam nowego przyjaciela z Niemiec, który pomaga mi uczyć się języka niemieckiego.

Żenia

 

Recenzja książki  (Misery)

Autor: Stephen King

Misery jest typową książką S. Kinga, zaliczana do thillerów psychologicznych. Głównym bohaterem jest Paul Sheldon autor popularnej serii romansów o pięknej Misery Chastain. Mimo ogromnego powodzenia, nie jest zadowolony z banalnej książki i w ostatniej powieści uśmierca główną bohaterkę.

Początek akcji toczy się w górach Kolorado, gdzie pisarz próbuje napisać pierwszą, poważną książkę, pod tytułem Szybkie samochody. Podczas zamieci śnieżnej jadąc po pijanemu samochodem ulega poważnemu wypadkowi. Nieprzytomnego, rannego pisarza ratuje z wraku Annie Wilkes, była pielęgniarka, która ma obsesję na punkcie Misery . Mieszka w domku na uboczu. Pobyt u Annie zamienia się w prawdziwy koszmar, gdy kobieta wraca z miasta z ostatnią książką Paula...

Powieść jest naprawdę fantastyczna, przez cały czas trzyma czytelnika w ciągłym napięciu. Pod koniec ciężko jest zdecydować, czy to, co widzi Paul, naprawdę istnieje, czy tylko mu się wydaje. Po lekturze pozostaje dziwne uczucie niedosytu i pragnienie kontynuowania. Gorąco polecam tę książkę.

Maria Bieniek

 

 

RECENZJA  MADAME BUTERRFLY

Szesnastego stycznia 2015 roku nasza grupa udała się do teatru na operę Giacomo Puccini'ego "Madame Butterfly". Jest to japońska tragedia opowiadająca dramat egzotycznej gejszy zakochanej w lekkomyślnym Amerykaninie. Naszej grupie bardzo spodobała się współczesna inscenizacja, w której nie brakowało ciekawych pomysłów. Wszyscy byliśmy wzruszeni losem naiwnie zakochanej gejszy, a niektórzy nawet wyszli z sali załzawieni.        Polecamy tę operę, ponieważ została ona jakby przeniesiona do współczesności
I zrobiono to w interesujący sposób.

Ewa Dziemieszko

 

Życie w grupie w Studium Języka Polskiego dla Cudzoziemców wśród nowych ludzi innych narodowości, mentalności i pochodzących z różnych rodzin wymaga szybkiej integracji, żeby nauka języka i przedmiotów kierunkowych nie była udręką, lecz przyjemnością. Dzięki Pani wychowawczyni w łatwy sposób udało nam się zintegrować. Kiedy zaproponowano nam wyjście do teatru, od razu znalazło się dużo osób chętnych.

Wszyscy oczekiwali tamtego wieczoru, jako bardzo ważnego wydarzenia. Mieliśmy oglądać
i słuchać znanej w całym świecie opery pt.: "Don Giovanni" w Teatrze Wielkim w Łodzi, w którym
 do tego dnia nikt z nas nie miał okazji być.

Oto usłyszeliśmy trzeci gong i w ogromnej sali nastała ciemność. Cisza trwała przez pięć minut,
 po czym zabrzmiały pierwsze dźwięki muzyki żywej w wykonaniu orkiestry...
 Nikt z widzów nie wydawał żadnego szmeru, dlatego atmosfera była przyjemna i oglądaniu towarzyszyło skupienie.

Opera była śpiewana przez aktorów w języku włoskim. Dla tych, którzy nie znają tego języka,
na ekranie pojawiały się napisy w języku polskim.

"Don Giovanni" to historia o bezwstydnym rozpustniku, ukrywającym się pod maską szlachetnego seniora. Niemało kobiet ucierpiało przez jego zachowanie, ale w końcu Don Giovaniego dosięgnie kara. Niektóre sceny mogą się wydawać czasami komediowe, ale pod tym wszystkim kryje się inny, bardziej smutny sens.

Mnie się spodobało wszystko, nawet współczesna interpretacja opery. Oczywiście ważną rolę odgrywa wygląd aktorów, zwłaszcza w co są ubrani. Śpiewacy byli ubrani minimalistycznie, czyli aktorki nie miały szerokich sukien z tamtych czasów, a mężczyźni fraków. Reżyser swoją interpretacją chciał zwrócić uwagę, że problem pokazany w "Don Giovannim" jest aktualny do dziś. O grze aktorskiej, nie wypowiem się profesjonalnie, bo nie jestem krytykiem teatralnym , ale ja uwierzyłam aktorom, grali przekonująco. A to chyba najważniejsze.

Niezmiennie zachwycała muzyka Wielkiego Wolfganga Amadeusa Mozarta. Orkiestrze udało się dokładnie pokazać odcienie radosnych albo smutnych momentów. To, co usłyszeliśmy, pięknie opisze tylko pisarz albo poeta, dlatego radzę wszystkim koniecznie wybrać się na tę operę!

Władlena Kruszniewska,gr.7

 

 

Ostatnio obejrzałem film "Lewiatan".

   To jest rosyjski film, ale on otrzymał bardzo wysokie oceny od zagranicznych krytyków, a w samej Rosji został zabroniony. Dlaczego? Dlatego, że pokazywał widzom rzeczywiste życie w Rosji? Nie powiększając żadnych szczegółów? Wśród malowniczych pejzaży, pięknej przyrody autor filmu pokazuje problem przyzwyczajenia się do alkoholu, biurokracji i straszną korupcję, która wysysa z ludzi ostatnie pieniądze. Można zrozumieć, dlaczego w na pół totalitarnej Rosji nie przyjęli takiej gorzkiej prawdy. 

  Niestety ten film wzbudził we mnie wspomnienia o moim kraju. Nie ma tam takich pięknych widoków, ale są te wszystkie problemy. Korupcja w Mołdawii rośnie jak nowotwór, przeciw któremu nie ma leków. Żeby zdobyć wykształcenie trzeba wydać tyle pieniędzy, ile wystarczy jakiemuś ważnemu człowiekowi na samochód albo na złote kolczyki i pierścionki dla jego żony.

   Niektórzy ludzie w Rosji bardzo dobrze ocenili "Lewiatan", ponieważ oni cierpią to wszystko. To znaczy, że jeszcze jest nadzieja na wyleczenie Rosji z tej choroby. Ale  ludzie w moim kraju mają taką mentalność, iż myślą,  że wszystko tak powinno być. Oni nie wyobrażają sobie innego życia. I przez to odczuwam smutek . Ale jestem szczęśliwy, że uciekłem z tego piekła. 

   Mam nadzieję, że film spodoba się Państwu, rekomenduję go  do oglądania. 

Juri  Winiatinski

 

 

Recenzja ”Alchemika” Paulo Coelho.

            Przed feriami zimowymi udało mi się  dostać  oraz przeczytać  jedną
 z najpopularniejszych powieści Paulo Coelho “Alchemik”. Po przeczytaniu pierwszych stron już byłem w stanie zrozumieć, dlaczego ta książka stała się bestsellerem. Powieśc jest łatwa do zrozumienia I łatwo ją się czyta. Każdy przeżywa wewnętrzne rozterki, aktualne
dla większości z nas. Alchemik nawołuje nas do podążania za własną legendą, do realizacji swoich marzeń, które posiada każdy z nas. Często na skutek dążenia do celu coś  tracimy, ale to jest niezbędne, aby osiągnąć swoje marzenie. Kiedy zamykają się jedne drzwi, otwierają się inne. Paulo Coelho w swej powieści radzi nam, abyśmy dostrzegali znaki, które pomagają
w dotarciu do celu. Alchemik otwiera nam oczy, mówiąc o rzeczach, które wydawały się  nam tak proste i oczywiste. Pokazuje potęgę siły woli, bo przecież : “Kiedy gorąco czegoś pragniesz, cały Wszechświat działa potajemnie, by udało ci się to osiągnać”.

Radziłbym każdemu przeczytać tę życiową powieść.

Rajmund Mateika, gr.7

 

Maria Stuart

Na dworze zimno, śnieg prószy,  ale dla przyszłych lekarzy to tylko kolejne wyzwanie, które da się pokonać. Chociaż najczęściej młodzieży szczęście przynosi tylko ciepło,  słońce i powiew letniego wiatru, to my potrafimy znaleźć ciekawe zajęcie także zimą. Te nieliczne dni, gdy nie da się wyjść na ulicę na dłuższy spacer, wolimy-  już zgraną grupą- spędzać razem.

Pewnie przez przypadek tak się trafiło, że w naszej grupie oprócz powołania lekarskiego każdy ma talent. Jedni rysują, drudzy grają na instrumentach muzycznych, jeszcze inni recytują, talentów do wyboru, do koloru. Sądzę też, że dobrze trafiliśmy na opiekunkę, która zauważyła u nas wspólną cechę- wszyscy lubimy balety, opery i spektakle.

Powiodło nam się niesamowicie, gdyż do naszych rąk trafiły bilety do Teatru Studyjnego na wystawianą tam przez studentów Wydziału Aktorskiego  sztukę „Maria Stuart”. Reżyserem
 i opiekunem studentów był Grzegorz Wiśniewski.

Oto przyszedł dzień spektaklu i wszyscy spotkaliśmy się w umówionym  miejscu. Emocje, żarty, uśmiechy, wszyscy weseli zajęli miejsca i z powagą czekali na wyłączenie świateł. Maria  Stuart to jedyna prawowita córka króla Szkocji  Jamesa V. Zasiadła na tronie już w wieku 10 lat i od tej oto chwili zaczęła się jej zawzięta konkurencja z królową Brytanii- Elżbietą. Obie królowe miały zamiar władać Anglią i Szkocją.

Chociaż wydarzenia miały miejsce w połowie wieku XVI to nie od razu można to zrozumieć.  Akcja sztuki toczyła  się współcześnie. Aktorzy wyglądali elegancko, a ubrani byli w garnitury jak biznesmeni.  Czas i miejsce nie mają tu nawet szczególnego znaczenia, ponieważ konkurencja, miłość, pożądanie i wiara towarzyszą wszystkim od zawsze.

Myślę, że pewnie właśnie ten oto spektakl był najciekawszy  spośród oglądanych przeze mnie do tej pory. Gra aktorów, treść, muzyka, światło- wszystko było na najwyższym poziomie. Gdyby mnie zapytano jak mogę ocenić ten spektakl, to by na pewno było to 11 z 10. Radzę więc wybrać się do teatru, gorąco polecam tę sztukę i zachęcam!

Viktorija Kulikovsk

 

Droga Pani Aneto!

Pisze do Pani, ponieważ chciałabym opowiedzieć o wycieczce do Teatru Studyjnego. Byliśmy z grupą na przedstawieniu  Grzegorza Wiśniewskiego „Maria Stuart”, jest to pierwszy w tym roku aktorski dyplom studentów IV roku Wydziału Aktorskiego. W obsadzie: Maria Dębska (Maria Stuart), Michał Floriańczyk (Paulet, Aubespine), Filip Jacak (Talbot), Jakub Nosiadek (Mortimer), Maja Pankiewicz (Elżbieta), Krystian Pesta (Burleigh), Krzysztof Rogucki (Davison) i Bartosz Sak (Leicester). „Maria Stuart” w Teatrze Studyjnym powstała na podstawie tekstu Fryderyka Schillera w tłumaczeniu Jacka Burasa.

Chociaż uwielbiam komedie, to klasyczny spektakl również przypadł mi do gustu. Podziwiam młodych aktorów, którzy przeszli wszelkie moje oczekiwania i  doskonale przedstawili całą sytuację, opartą na władzy, dumie i prawdziwych zwierzęcych (a równocześnie i ludzkich) instynktach. Głównymi bohaterami są: królowa Elżbieta i więziona przez nią Maria Stuart. Cała akcja jest przedstawiona w dosyć prosty i zrozumiały sposób, z wielką przyjemnością pójdę na kolejne przedstawienia.

Z poważaniem, Maria Bieniek.

Polski